Ojcze,
tak bardzo mi Ciebie brakuje.
Twojego uścisku i ciepłych dłoni.
Tak żebym poczuł się pewnie,
tak iż poczułbym się kochany.
I nie musiałbym więcej obawiać się o życie,
bo wiedziałbym, że wszystko trzymasz w swych silnych dłoniach.
Tak, nie musiałbym się więcej bać, bo wiedziałbym, że o wszystko się zatroszczysz.
Ojcze,
gdzie jestes?
Ojcze,
gdzie byłeś jak byłem mały?
Teraz wiem, że jesteś, ale wtedy nie wiedziałem, że jesteś moim ojcem.
Byłeś przy mnie i nazywałem Cię Tato, ale to słowo tak mało dla mnie znaczyło.
Byłeś nieobecny, nieobecny Tato, jakby ktoś obcy, z dalekiej krainy.
Ciągle się bałem bo nie było Ciebie, nie byłeś pewny czy mnie kochasz,
nie cieszyłeś się z moich narodzin.
Dzień narodzin był dla Ciebie rozpaczą, kłopotem.
Nie umiałeś mnie przyjąć.
Nie chciałeś mnie przyjąć, odrzuciłeś mnie od siebie.
Byłeś obcy.
Obcy Tato.
Ktoś daleki, z dalekiej krainy.
Ktoś odległy, choć tak blisko.
Wystarczyło powiedzieć, synu, kocham Cię, dobrze, że jesteś,
cieszę się na twój widok, na twój widok moje serce się raduje.
Jestem z Ciebie dumny, jestem dumny z tego, że Cię mam.
Jestem dumny z tego, że jesteś.
Dobrze, że jesteś synu, dobrze, że jesteś tato.
Przytulili się nawzajem w geście pojednania.
poniedziałek, 16 listopada 2015
środa, 4 listopada 2015
Cisza
Wydaje mi się, że cisza to nie tylko brak hałasu, pewnym elementem ciszy jest także cisza zewnętrzna, cisza wokół mnie ale wydaje mi się, że istnieje jeszcze cisza we mnie. Gdy wyłączę odbiorniki (telewizor, radio, komórka...) staję w ciszy ze sobą, i co mogę spostrzec na pierwszy rzut oka? Między innymi to, że po wyłączeniu hałaśliwych przedmiotów zewnętrznych ja sam wydaję się być w jakimś hałasie. Hałas może panować w moim ciele, jakiś ból na przykład, albo w emocjach (kłopotliwe emocje) czy w duszy (grzech, brak relacji z Bogiem). Więc nie wydaje się to wcale przyjemne, zaczynam zauważać, że także we mnie coś się dzieje.
Więc pojawia się pewien problem, skoro we mnie coś się dzieje to jak się tym zająć?
Istnieje pewien sposób, mianowicie modlitwa serca, monologiczna, różne nazwy chyba są tam przypisywane. Modlitwa, która polega na zwracaniu miłosnej uwagi ku Bogu za pomocą wezwania np. Panie Jezu, zmiłuj się nade mną. Każdy może to wezwanie sam jakoś do siebie dopasować, wybrać sobie, np. z Pisma Św. Podczas modlitwy pojawiają się we mnie rozproszenia, tzn. myśli, uczucia, wyobrażenia, które wybijają mnie z obecności Boga. Podczas pojawiania się rozproszeń powracam do wybranego wezwania, nie zajmując się zbytnio rozproszeniem, ale także nie sprzeciwiając się mu, wydaje mi się, że należy je traktować łagodnie. Wtedy Pan Bóg ma szanse wejść w moje życie, w moje problemy, dotknąć serca, wtedy mam szanse usłyszeć jego Słowo.
W taki sposób stwarza się przestrzeń na działanie łaski w nas, na słuchaniu Boga sercem.
Gdy przestrzeń ta zaczyna się rozszerzać, Bóg ma stopniowo coraz większy dostęp do nas, udziela nam łaski swojego Miłosierdzia, możemy doświadczać miłości Bożej, bardzo delikatniej, bardzo łagodnej, bez cienia przemocy, w całkowitej wolności.
Praktyka modlitwy serca jest trudna, wymaga zaangażowania i wytrwałości. Kiedy zaczyna modlić się w ten sposób nie porzucam innych sposobów modlitwy, wręcz przeciwnie pozostałe sposoby modlitwy stają się jeszcze bogatsze. Ważne jest także przyjmowanie sakramentów, w zasadzie najważniejsze, bez sakramentów, zamykam się na udział w życiu Pana Jezusa. Także najważniejsze są przystępowanie do spowiedzi, komunii Świętej, uczestniczenie we wspólnocie kościoła.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
