środa, 3 czerwca 2015

Głód emocjonalny

Chciałem napisać coś o emocjach jakie doświadczam, z różnym natężeniem, czasem bardziej, a czasem mniej. Każdy rodzi się i w pewnym momencie życia spostrzega, że czegoś mu brakuje. Jak? Po prostu odczuwa pewien brak, niedosyt, którego nie może niczym uzupełnić. Choć próbuje na różne sposoby to nie za bardzo wychodzi. Zmiana pracy, miejsca, obżeranie się, dieta, sport, dziewczyna, brak dziewczyny, nowe znajomości itp. Okazuje się, że nic nie zaspokaja mojego głodu. Czasami spotykam kogoś i wydaje mi się, że ta osoba będzie w stanie uzupełnić mój brak, tak, że czułbym się pełny. Ale po dłuższej bądź krótszej znajomości okazuje się, że także nie.
Więc co robić?
Przytoczę może fragment:

Jezus i Samarytanka


A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan - chociaż w rzeczywistości sam Jezus nie chrzcił, lecz Jego uczniowie - opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei. Trzeba Mu było przejść przez Samarię. Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które [niegdyś] dał Jakub synowi swemu, Józefowi1Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny2Nadeszła [tam] kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. 10 Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: "Daj Mi się napić" - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej»311 Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? 12 Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?» 13 W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął.14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu».15 Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». 16 A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» 17 A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. 18 Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». 19 Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. 20 Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». 21 Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. 22 Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. 23 Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie4, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. 24 Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». 25 Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». 26 Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». 27 Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: «Czego od niej chcesz? - lub: - Czemu z nią rozmawiasz?» 28 Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: 29 «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?»30 Wyszli z miasta i szli do Niego. 31 Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» 32 On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». 33 Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»34 Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. 35 Czyż nie mówicie: "Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?" Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo.36 Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. 37 Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. 38 Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli»539 Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». 40 Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. 41 I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, 42 a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata». 

Podzieliłbym się teraz moim przemyśleniem jak porusza mnie ten tekst. Mianowicie Samarytanka, która miała już mężów, nie czuje, że jej serce jest zaspokojone. Właściwie dziwi mnie to, że pierwsza nie wychodzi z prośbą do Jezusa, tylko Jezus do niej. Prosi ją: Daj Mi pić. W tym spotkaniu zarówno Bóg i człowiek odczuwają pragnienie. Samarytanka odczuwa tak wielkie pragnienie miłości, że  nie dowierza, iż Bóg mógłby je wypełnić: "Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej?" Jezus również odczuwa wielkie pragnienie, jest to pragnienie obdarowania miłością, które zaspokoi jej serce tak, że nie będzie szukać zaspokojenia tam gdzie go nie ma. Mówi: "«Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął.14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu»." 
W rezultacie Samarytanka odchodzi, zostawiając dzban. Nie szuka już wody, ponieważ spotkanie z Jezusem nasyca jej serce tak mocno, iż zostawia naczynie, którym czerpała wodę. Jezus mówiąc do niej osobiście, ukazując jej wielkie pragnienie miłości, zaspokaja je, ponieważ Jego pragnienie obdarowania jest jeszcze większe niż jej głód. 
Okazuje się, że mogę spotkać Boga w swoim życiu nawet przez odkrycie ogromnego głodu miłości, który jest we mnie. Nie wiem czy jest to przyjemne, raczej sprawia ból, Skoro mocno pragnę to brakuje mi czegoś, może bardziej kogoś kto wypełniłby to pragnienie. Otwierając tą ranę otwieram się na spotkanie Boga w tym miejscu, który jest Bogiem współczującym i Miłosiernym. Który pragnie mnie objąć i kochać jak czuła Matka. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz