poniedziałek, 16 listopada 2015

Ojciec

Ojcze,
tak bardzo mi Ciebie brakuje.
Twojego uścisku i ciepłych dłoni.
Tak żebym poczuł się pewnie,
tak iż poczułbym się kochany.
I nie musiałbym więcej obawiać się o życie,
bo wiedziałbym, że wszystko trzymasz w swych silnych dłoniach.
Tak, nie musiałbym się więcej bać, bo wiedziałbym, że o wszystko się zatroszczysz.
Ojcze,
gdzie jestes?
Ojcze,
gdzie byłeś jak byłem mały?
Teraz wiem, że jesteś, ale wtedy nie wiedziałem, że jesteś moim ojcem.
Byłeś przy mnie i nazywałem Cię Tato, ale to słowo tak mało dla mnie znaczyło.
Byłeś nieobecny, nieobecny Tato, jakby ktoś obcy, z dalekiej krainy.
Ciągle się bałem bo nie było Ciebie, nie byłeś pewny czy mnie kochasz,
nie cieszyłeś się z moich narodzin.
Dzień narodzin był dla Ciebie rozpaczą, kłopotem.
Nie umiałeś mnie przyjąć.
Nie chciałeś mnie przyjąć, odrzuciłeś mnie od siebie.
Byłeś obcy.
Obcy Tato.
Ktoś daleki, z dalekiej krainy.
Ktoś odległy, choć tak blisko.
Wystarczyło powiedzieć, synu, kocham Cię, dobrze, że jesteś,
cieszę się na twój widok, na twój widok moje serce się raduje.
Jestem z Ciebie dumny, jestem dumny z tego, że Cię mam.
Jestem dumny z tego, że jesteś.
Dobrze, że jesteś synu, dobrze, że jesteś tato.
Przytulili się nawzajem w geście pojednania.

środa, 4 listopada 2015

Cisza

Naszło mnie żeby napisać trochę o ciszy.
Wydaje mi się, że cisza to nie tylko brak hałasu, pewnym elementem ciszy jest także cisza zewnętrzna, cisza wokół mnie ale wydaje mi się, że istnieje jeszcze cisza we mnie. Gdy wyłączę odbiorniki (telewizor, radio, komórka...) staję w ciszy ze sobą, i co mogę spostrzec na pierwszy rzut oka? Między innymi to, że po wyłączeniu hałaśliwych przedmiotów zewnętrznych ja sam wydaję się być w jakimś hałasie. Hałas może panować w moim ciele, jakiś ból na przykład, albo w emocjach (kłopotliwe emocje) czy w duszy (grzech, brak relacji z Bogiem). Więc nie wydaje się to wcale przyjemne, zaczynam zauważać, że także we mnie coś się dzieje.
Więc pojawia się pewien problem, skoro we mnie coś się dzieje to jak się tym zająć?
Istnieje pewien sposób, mianowicie modlitwa serca, monologiczna, różne nazwy chyba są tam przypisywane. Modlitwa, która polega na zwracaniu miłosnej uwagi ku Bogu za pomocą wezwania np. Panie Jezu, zmiłuj się nade mną. Każdy może to wezwanie sam jakoś do siebie dopasować, wybrać sobie, np. z Pisma Św. Podczas modlitwy pojawiają się we mnie rozproszenia, tzn. myśli, uczucia, wyobrażenia, które wybijają mnie z obecności Boga. Podczas pojawiania się rozproszeń powracam do wybranego wezwania, nie zajmując się zbytnio rozproszeniem, ale także nie sprzeciwiając się mu, wydaje mi się, że należy je traktować łagodnie. Wtedy Pan Bóg ma szanse wejść w moje życie, w moje problemy, dotknąć serca, wtedy mam szanse usłyszeć jego Słowo.
W taki sposób stwarza się przestrzeń na działanie łaski w nas, na słuchaniu Boga sercem.
Gdy przestrzeń ta zaczyna się rozszerzać, Bóg ma stopniowo coraz większy dostęp do nas, udziela nam łaski swojego Miłosierdzia, możemy doświadczać miłości Bożej, bardzo delikatniej, bardzo łagodnej, bez cienia przemocy, w całkowitej wolności.
Praktyka modlitwy serca jest trudna, wymaga zaangażowania i wytrwałości. Kiedy zaczyna modlić się w ten sposób nie porzucam innych sposobów modlitwy, wręcz przeciwnie pozostałe sposoby modlitwy stają się jeszcze bogatsze. Ważne jest także przyjmowanie sakramentów, w zasadzie najważniejsze, bez sakramentów, zamykam się na udział w życiu Pana Jezusa. Także najważniejsze są przystępowanie do spowiedzi, komunii Świętej, uczestniczenie we wspólnocie kościoła.


środa, 3 czerwca 2015

Głód emocjonalny

Chciałem napisać coś o emocjach jakie doświadczam, z różnym natężeniem, czasem bardziej, a czasem mniej. Każdy rodzi się i w pewnym momencie życia spostrzega, że czegoś mu brakuje. Jak? Po prostu odczuwa pewien brak, niedosyt, którego nie może niczym uzupełnić. Choć próbuje na różne sposoby to nie za bardzo wychodzi. Zmiana pracy, miejsca, obżeranie się, dieta, sport, dziewczyna, brak dziewczyny, nowe znajomości itp. Okazuje się, że nic nie zaspokaja mojego głodu. Czasami spotykam kogoś i wydaje mi się, że ta osoba będzie w stanie uzupełnić mój brak, tak, że czułbym się pełny. Ale po dłuższej bądź krótszej znajomości okazuje się, że także nie.
Więc co robić?
Przytoczę może fragment:

Jezus i Samarytanka


1 A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan - 2 chociaż w rzeczywistości sam Jezus nie chrzcił, lecz Jego uczniowie - 3 opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei. 4 Trzeba Mu było przejść przez Samarię. 5 Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które [niegdyś] dał Jakub synowi swemu, Józefowi1. 6 Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny2. 7 Nadeszła [tam] kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» 8 Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. 9 Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. 10 Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: "Daj Mi się napić" - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej»3. 11 Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? 12 Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?» 13 W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął.14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu».15 Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». 16 A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» 17 A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. 18 Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». 19 Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. 20 Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». 21 Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. 22 Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. 23 Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie4, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. 24 Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». 25 Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». 26 Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». 27 Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: «Czego od niej chcesz? - lub: - Czemu z nią rozmawiasz?» 28 Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: 29 «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?»30 Wyszli z miasta i szli do Niego. 31 Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» 32 On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». 33 Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»34 Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. 35 Czyż nie mówicie: "Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?" Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo.36 Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. 37 Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. 38 Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli»5. 39 Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». 40 Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. 41 I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, 42 a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata». 

Podzieliłbym się teraz moim przemyśleniem jak porusza mnie ten tekst. Mianowicie Samarytanka, która miała już mężów, nie czuje, że jej serce jest zaspokojone. Właściwie dziwi mnie to, że pierwsza nie wychodzi z prośbą do Jezusa, tylko Jezus do niej. Prosi ją: Daj Mi pić. W tym spotkaniu zarówno Bóg i człowiek odczuwają pragnienie. Samarytanka odczuwa tak wielkie pragnienie miłości, że  nie dowierza, iż Bóg mógłby je wypełnić: "Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej?" Jezus również odczuwa wielkie pragnienie, jest to pragnienie obdarowania miłością, które zaspokoi jej serce tak, że nie będzie szukać zaspokojenia tam gdzie go nie ma. Mówi: "«Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął.14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu»." 
W rezultacie Samarytanka odchodzi, zostawiając dzban. Nie szuka już wody, ponieważ spotkanie z Jezusem nasyca jej serce tak mocno, iż zostawia naczynie, którym czerpała wodę. Jezus mówiąc do niej osobiście, ukazując jej wielkie pragnienie miłości, zaspokaja je, ponieważ Jego pragnienie obdarowania jest jeszcze większe niż jej głód. 
Okazuje się, że mogę spotkać Boga w swoim życiu nawet przez odkrycie ogromnego głodu miłości, który jest we mnie. Nie wiem czy jest to przyjemne, raczej sprawia ból, Skoro mocno pragnę to brakuje mi czegoś, może bardziej kogoś kto wypełniłby to pragnienie. Otwierając tą ranę otwieram się na spotkanie Boga w tym miejscu, który jest Bogiem współczującym i Miłosiernym. Który pragnie mnie objąć i kochać jak czuła Matka.